Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listy. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 marca 2012

To jest piękne, to jest godne. Jublieusz!

Kochani, to już 2500 razy klikaliście właśnie tutaj. 2500 razy, zechciało się Wam tu zajrzeć, czerpiąc z tego - mam nadzieję - przyjemność.
Dziękuję serdecznie Wszystkim, którzy:
- byli tu
- nie byli tu
Tym pierwszym, że im się chce. Tym drugim, bo kiedyś na pewno zmądrzeją i tu zajrzą.


Zupełnie tego nie planowałem, ale tak się złożyło, że dziś wrzucam ostatnią część listów. Jest więc jakaś forma - mam nadzieję - nagrody. Przypadkowej, ale czy życie można zaplanować.


Tak więc, jeśli macie pod ręką alkohol, nie wahajcie się go użyć.
Bądźcie zdrowi, kochajcie się.


Oto tekst!


Nieważne kiedy
To będzie ostatni list. Zgubiłem Twój adres. Rekonstruuję go z pamięci, ze zbiorów i zbiorków wszystkich cyfr, dat, nazwisk, możliwych nazw ulic: Logiczna, Blatlak, Slandze, Świętych, Bohaterów, Gałganiarzy, Skłodowskiej Curie (bez męża), Migdałów, Mandeli, Serca, Ludzkich Nazwisk, Pamięci Nieżywych, Pojednań, Rozstań, Zbrodni, Skarbów... Na wszelki wypadek list ten, otrzymają mieszkańcy wszystkich tych ulic, choć jest on pisany do Ciebie. Zabawne mogą wyniknąć z tego pomyłki. Ktoś pomyśli, że ma w rodzinie zaginionego członka, ktoś inny odnajdzie upragnioną miłość i spełnienie tęsknoty. Komuś innemu do głowy przyjdzie, że to głupi żart, wścieknie się i przesoli zupę. Ktoś wtedy pokaże hart ducha i ułagodzi jego nerwy. Odnowi się na chwilę wielka dobroć.
Ale nie piszę tego listu dla tych, których może to spotkać. Piszę do Ciebie, żeby powiedzieć, że bez tego adresu dłużej nie dam rady. Jeszcze tego listu nie wysłałem, a już w nocy budzą mnie koszmary, że wysłałem listy do mieszkańców wszystkich ulic na ziemi. Każdemu coś się przytrafia i postanawiają mi odpisać. Życie staje się pogonią i niedospaniem. Słabnę, chudnę, tracę czas – bo czytam te listy żeby trafić na ten od Ciebie. Ale Ty do tej pory jeszcze nie odpisałaś. Nie mogę inaczej. Proszę więc (choć to trudne), nie odpisuj już nigdy. Niech z zagubionym adresem, odnajdzie się Twój wielki spokój. W nim się zanurz i w nim nową znajdziesz skrzynkę na listy. Te ode mnie zaś, proszę, przechowaj. Będzie mi na sercu lżej, że nie jestem taką niezdarą: wszak adres zgubił, ale kilka razy pod dobry wysłał. Możesz je też czasem przeczytać. Żeby sprawdzić czy coś się zmieniło.
Pamiętaj, że pod moim adresem zawsze będzie mieszkał brunet.

Twój


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A oto niespodzianka muzyczna!

I druga









wtorek, 6 marca 2012

WOW! To cudowne!

4.04.

Ostatnio pisałem Ci o tramwaju i pamięci. To dosyć odległe od siebie tematy, ale czasem warto przejść się trochę, może nawet podbiec, żeby spotkać dwie rzeczy w miejscu, gdzie się zaczynają ledwo stykać. Czyż nie na tym polega miłość? Ale dość już o tym.
Myślałem ostatnio o Tobie, czy byłaś kiedyś w mieście szarym w paseczki? Sądzę, że to może być niezłą rozrywką, ale tylko tak długo, jak jesteś tam gościem, jak masz w hotelu pokój (szary w paseczki), który do środy, do 10 tylko jest Twoim pokojem. Potem staje się czyjś. Takie szare w paseczki miasto, może – jak już wspomniałem – bawić. Ale nie wydaje mi się, żeby dłużej niż tydzień. W takich miejscach nie sposób czuć się jak u siebie. Chociaż, nawet u siebie czasem trudno wytrzymać dłużej niż tydzień. Co to znaczy u siebie? Jeżeli byłbym myszą i miał mysi paszport, byłbym obywatelem świata – myszy przynależą nie do miast, lecz do światów. Leibniz o tym wiedział. W innych światach, są one większe i przerażające. Jestem jednak człowiekiem, mam ludzki paszport i u siebie jestem wtedy, kiedy leżąc w łóżku mogę chwycić książkę, szklankę wody i lampkę.
Postanowiłem też, choć już wiesz, że nie udało się, nie pisać o tramwajach, autobusach, aby listy nie były współczesne. Abyś mogła zawsze je przeczytać jakby działy się w innych czasach. Jakby przed chwilą, staromodny bo na nogach, listonosz dostarczył Ci staromodny list. Pisany odręcznie, może nawet z elementami kaligrafii, gdzie autor listu (mężczyzna) przeprasza za swój niechlujny charakter pisma, gdzie tłumaczy skąd mogła wziąć się ewentualna plama w górnym rogu, gdzie papier pachnie. Kiedyś wszystko było szlachetniejsze.

12.04.

Powrót do rodziców nie był najlepszym pomysłem. To nie las, gdzie wszystko piętrowo narasta. Mi się marzy kosodrzewina, co do nich nie mam pewności. Dlatego, jak tylko przestanie mną kołysać, wezmę kilka książek i notes (żeby tylko nie zgubić Twojego adresu!), i przesunę się gdzieś. Jeszcze nie wiem gdzie. Ta lista rzeczy, którą podałem, też mocno niedopracowana, w książki się nie ubiorę przecież, ale muszę w trakcie pakowania zachować porządek (żeby tylko nie zgubić Twojego adresu!) - później to wszystko, tylko już przesunięte, postawić tak jak było, i żyć. Tak samo, ale obok, bo wszystko będzie przesunięte – z geometrii to wiesz na pewno, że identyczny punkt, jeśli go przesuniemy na osi, ma już inną wartość. Muszę w tym wszystkim pamiętać o tym, że czasem nie należy w ogóle się dziwić (i żeby tylko nie zgubić Twojego adresu!).

niedziela, 4 marca 2012

Uprzejmie zawiadamiam albo Droga Pani. Listów ciąg dalszy.

Wprowadzenie 2: Kolejna porcja listów. Niewiele uległo zmianie. Znów nie będzie grafiki, ni zdjęcia. Teraz bronić ma się tekst. Tekst, dodajmy, literacki. Więc całe gadanie o prawdzie możemy połknąć i nie wracać do tego. Ale przecież dobrze wiecie, że kłamię. Ale czy kłamię?


Marzec
Wciąż nie otrzymałem odpowiedzi na mój pierwszy list. Trudno się temu jednak dziwić, skoro nie sformułowałem w nim żadnego pytania. Ciągle coś stwierdzam, zgadzam się z zastanym stanem rzeczy, a później liczę, że będziesz mnie o to pytać. Musisz wiedzieć, że to nic złego. Kiedy smaruję chleb masłem i kładę na nim szynkę, to dlatego, że tak właśnie chcę. Jeśli Ty kiedykolwiek będziesz robić mi kanapkę, i ozdobisz ją masłem i szynka – nie powiem nic. Bo to lubię. Nie trzeba ciągle ze światem się wadzić, żeby zadawać pytania.
P.

20. Marca
Wciąż brak pytania.
Czy odczytujesz to zachowanie jako niezachwianą wiarę?
Wczoraj wieczorem zostałem w domu, byłem zmęczony i chciałem coś napisać – Ty też?
Zdarza mi się usiąść i przez dłuższą chwilę nic nie mówić – wszystko co chcę powiedzieć jest dookoła, fizycznie obecne, trójwymiarowe. Wtedy z żalem dopada mnie wniosek, że już tyle rzeczy jest wymyślonych, tyle już przede mną, że boję się o te, które przyjdą – co jeśli będą tylko takie same? Czy czasem też zdarza Ci się tak zamilknąć?
Mam wrażenie, że widuję Cię czasem we fragmentach, że u innych kobiet, cząstki Ciebie odnajduje. Niezbyt zresztą to wszystko wyraźne, niezbyt – a jednak! - pewne. Nie pamiętam czy kiedykolwiek się spotkaliśmy. Zresztą to nieważne. Bo mogę przecież pisać do Ciebie, nawet gdybyś nie była brunetką.

ps. Podobno na wiosnę dziewczęta chętniej zaplatają warkocze.
ps2. Zapomniałem się podpisać.

27. Marca
Jechałem ostatnio nienowym już wynalazkiem po mieście. Ciekawe czy za mojego życia doczekam się takiej rewolucji (widzisz, staram się pytać)? W tym tramwaju, ciężkim od bycia z metalu i ludzi, siedziały dwie młode dziewczyny. Jedna za drugą, jak zostało to zaprojektowane. Ja siedziałem z ich lewej strony, w pewnej odległości. Ich odbicia w szybie sprawiały wrażenie, jakby całowały się dwie głowy. Owoce dekapitacji w miłosnym pozdrowieniu. Kilku królów Francji pozdrawiających się po raz ostatni. Miałem wrażenie, że ten pocałunek, tak niewinny, koleżeński, odbił się od szyby i spadł na mój policzek. Poczułem obce, nie Twoje, ciepło. Zupełnie inaczej niż ta dziewczyna, która została w tramwaju. Sama, bez kontekstu wyglądała zwyczajnie, nijako. Jej koleżanka wysiadła. Nim to nastąpiło, strzepnąłem niewidzialną rękę z siebie pocałunek, którego nigdy nie było. To zabawne, że ta niewidzialność w tramwaju przychodzi tak łatwo. Niewidzialne korpusy, niewidzialna cała dziewczyna, druga stopniowo zlewająca się z otoczeniem. Niewidziane kończyny, niewidzialna miłość.
Mam nadzieję, że jeśli doczekam się nowych tramwajów, to stare w nich pozostanie właśnie to. Bo to co tutaj napisałem, już raz napisałem, ale nie Tobie, chociaż może o tym słyszałaś. Piszę o tym ponownie, bo dzięki temu potwierdzam to co się wydarzyło i ocalam od zapomnienia. Poza tym uważam, że to całkiem niecodzienne. W przeciwieństwie do tramwajów.
Kiedy to piszę wyobrażam sobie, że siedzisz na łóżku.
To powinno być w post scriptum, ale nie chcę Cię przesadnie długo na tym łóżku zatrzymywać.

(nabazgrane)